Syrenka i Hannibal Lector

Syrenka

Bo ja czuję się jak mała syrenka… pływam po wodzie życia, natrafię czasem na niebezpieczne, i mniej niebezpieczne przeszkody…, ale pływam dalej i nie dam się porwać strasznym potworom morskim z kłami i pazurami! Bo jestem szybka i pędzę i płynę i idzie mi to świetnie!

W moim życiu naszły pewne zmiany… Jakie konkretnie? Nie jestem gotowa jeszcze o tym mówić…, ale obiecuję, że w ciąży nie jestem! (Dla uspokojenia mojej mamy…).

“Milczenie owiec” – długo szukałam tego filmu… później długo się zbierałam, aby obejrzeć… a następnie… chcę więcej i więcej. O tym DZIELE nie trzeba się rozpisywać… każdy ma o nim zdanie, każdy zna. Ja też oglądałam… kiedyś, ale nie pamiętałam… i się cieszę, bo przyjemność poznawania tej historii i te bicie serca i zaciskanie pięści… Tak przeżywam filmy (, czy książki), jednak nie widzę nic w tym złego.  Zanim oddam tą ekranizację… na pewno obejrzę jeszcze raz.  I tak naprawdę chciałabym spotkać Hannibala… Wiele można by było się od Niego nauczyć… a Ty? Strach by Cię opanował? Mnie- tak. Wiem tylko, że dałabym radę. Parę dni temu miałam spotkanie z moim prywatnym Hannibalem…  I głowę wysoko podniesioną miałam!

ps Zdjęcie zrobił Jan St (Dancephoto), pomalowała, wystylizowała (Marta Makary)

Jesiennie

A gdy zbliża się jesień dopada nas (,a przynajmniej mnie) depresja jesienna… choć badziej na mejscu byłoby powiedzenie “nostalgia” i “zniechęcenie”, a dobitniej zwie się “studia”.

“No i ja NAPRAWDĘ nie wiem co ja TU robię” <- Ostatnio mój ulubiony tekst powtarzany cochwilka…

Bardzo zimno jest w Szczecinie. Tak zimno, że chodzę jak “cebulka” koszula, bluza swetr i kurtka, a i tak się telepię… Ostatnio doszedł szal i rękawiczki… A jedyne o czym marzę, jak jestem na dworzu, to to, aby znów znaleść się w pomieszczeniu z dostępem do herbaty…

Zajęcia się pozaczynały, jakoś leci… z każdym dniem przekonuję się, że jak myślałam “może być tylko lepiej, bo gorzej, to napewno nie”… okazuje się, iż jak najbardziej gorzej być zawsze może… I to zdecydowanie częściej niż lepiej… A gdy na początku pewien przedmiot był nie do ogarnięcia, to… następnego dnia pojawiły się zajęcia z kosmosu (dla mnie dosłownie).

Ja wiem, że studia to nie przelewki, skończyło sie prowadzenie za rączkę i trzeba sobie dawać JAKOŚ radę z podkreśleniem na JAKOŚ.

I czuję się oszukana i poraz kolejny mała dziewczynka dowiedziała się, że życie jest niesprawiedliwe. Ot, co cała filozofia!

I żeby nie było… nie jest tak źle, lecz ja muszę sobie ponażekać, bo inaczej to by cosik nie tak było, że na blogu nie nażekam i wogóle jakoś tak odnażekało mi się i wydoroślałam… oj co to, to nie!

Wioska z tramwajami…

, czyli pogardliwe określenie Szczecina.

Śmiem się nie zgodzić z powyższym określeniem. W chwili obecnej trwa  http://www.konecon.org/ Byłam, zobaczyłam i poszłam. I nie chodzi, że nic się nie działo, bo działo się wybitnie dużo, lecz doba ma tylko 24godziny, co niezwykle mnie boli i doprowadza do płaczu każdego dnia. Co uważam przez określenie “dużo”? Filmy, wiele sklepów, paneli, gier i innych. Sama nie ogarniałam tego wszystkiego, a że z m&a wypadłam dawno temu to… Wiele tytułów nic mi nie mówiło.

Załapałam się na obejrzenie anime, o tytule: Bokusatsu Tenshi Dokuro-chan . Co ciekawe napisy były po angielsku, a ja w miarę rozumiałam! To jest wielce pocieszające! Obejrzałam dwa odcinki o chłopaku, co miał za współlokatorkę anioła… Co gdy tylko się zdenerwuje wyciąga wielkie z kolcami coś (maczugę?) i wali biednego chlopaka w głowę tak, że krew leje się na prawo lewo i jeszcze na sufit :) Następnie mówi coś w stylu “och przepraszam, wybacz, że Cię zabiłam” Wykonuje wielce skąplikowany taniec nucąc pipirupipirupi (czy cosik w tym stylu) pojawiają się zabawne gwiazdki i bohater zostaje wskrzeszony. Uroczo się zaczyna robić, gdy pojawia się kolejna anielica tym razem z różdżką co razi prądem i sprawia, że cała szkoła uważa go za pedofila… Wiele zabawnych tekstów, sytuacji i scen śmierci bohatera… Uroczo. Dlaczego tylko dwa odcinki wytrzymałam? Ponieważ… w sali było duszno, a pośladki odmawiały posłuszeństwa. Gdy wychodziłam słyszałam teksty “odmużdżacz”- prawda, ale to komedia:)

http://www.youtube.com/watch?v=bhgj_YWBNd4 oto uroczy opening wyżej wymienionej projekcji:)

Nie da się ukryć, że moje miasto jest moim ulubionym miastem i je kocham i strasznie tęskniłam będąc w Międzyzdrjach mimo bliskości morza. Co ja poradzę, że najlepsze są spacery po parku Kacprowicza? A pizza najlepiej smakuje w Marco Polo? Punktem orientacyjnym jest Galaxy, lub brama portowa, ewentualnie pomnik trzech orłów, to znane punkty orientacyjne. Na Zamku Książąt Pomorskich dobrze wspomina się historie i opowiada o Sydoni von Bork. Natomiast najsmaczniejsze lody to tylko w Castellari.Nie można zapomnieć o ciekawej architekturze na placu Kościuszki… I mojego rodzinnego Niebuszewa:)

Propo rodziny… Udało mi się nawiązać kontakt z moim kuzynem (młodszym o całe 9dni!). nie widzieliśmy się dobre parę ładnych lat… A kiedyś to nagolasa biegaliśmy i w jednym łóżku spaliśmy… I przekupowałam Go, że pościelę mu łóżko pod warunkiem, że odda mi swoja porcje słodyczy… Piękne beztroskie czasy…

A teraz jeżdże tramwajami i autobusami po mieście tylko po to by złożyć papiery na studia… i zrobić badania i dowiedzieć się, że przede mną dłuższa droga niż myślałam na początku… Z kazdym dniem zbliżam się do końca!

Obecnie niecierpliwie oczekuję na weekend. Będę u mojego Lubego… Tak nie mogę się doczekać!

Hello world!

Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!