A gdy zbliża się jesień dopada nas (,a przynajmniej mnie) depresja jesienna… choć badziej na mejscu byłoby powiedzenie “nostalgia” i “zniechęcenie”, a dobitniej zwie się “studia”.
“No i ja NAPRAWDĘ nie wiem co ja TU robię” <- Ostatnio mój ulubiony tekst powtarzany cochwilka…
Bardzo zimno jest w Szczecinie. Tak zimno, że chodzę jak “cebulka” koszula, bluza swetr i kurtka, a i tak się telepię… Ostatnio doszedł szal i rękawiczki… A jedyne o czym marzę, jak jestem na dworzu, to to, aby znów znaleść się w pomieszczeniu z dostępem do herbaty…
Zajęcia się pozaczynały, jakoś leci… z każdym dniem przekonuję się, że jak myślałam “może być tylko lepiej, bo gorzej, to napewno nie”… okazuje się, iż jak najbardziej gorzej być zawsze może… I to zdecydowanie częściej niż lepiej… A gdy na początku pewien przedmiot był nie do ogarnięcia, to… następnego dnia pojawiły się zajęcia z kosmosu (dla mnie dosłownie).
Ja wiem, że studia to nie przelewki, skończyło sie prowadzenie za rączkę i trzeba sobie dawać JAKOŚ radę z podkreśleniem na JAKOŚ.
I czuję się oszukana i poraz kolejny mała dziewczynka dowiedziała się, że życie jest niesprawiedliwe. Ot, co cała filozofia!
I żeby nie było… nie jest tak źle, lecz ja muszę sobie ponażekać, bo inaczej to by cosik nie tak było, że na blogu nie nażekam i wogóle jakoś tak odnażekało mi się i wydoroślałam… oj co to, to nie!
Nnyv powiedział
październik 2, 2009 @ 7:30 pm
Piękna, podnieś główkę i sprawdź w kalendarzu, czy masz w najbliższym czasie jakiś wolny termin. Od wczoraj jestem na wyciągnięcie Twojej ręki
usachianna powiedział
październik 2, 2009 @ 7:54 pm
Sprawdź maila :*
Nnyv powiedział
październik 2, 2009 @ 8:37 pm
Sprawdziłam. Teraz Ty sprawdź