Płynięcie…

Bo teraz tak się czuję jakgdyby nic mnie nie musiało obchodzić. Czas sobie spokojnie przemija… te ziarenka piasku uciekają między palcami, a ja bezczynnie trwam. Trwam w swoim lenistwie i  niec nie robię. Zasypiam po 6 nad ranem budzę się o 14… Sypiam 8godzin bez budzika, lecz wtedy przez cały dzień jestem ociężała i nie do życia…

Mimo wszystko nie nażekam, bo mi dobrze! Niedługo zacznie się bardzo dużo dziać, uczelnia, praca, towarzyskie spotkania i te mniej towarzyskie… Codzienne wyjścia z psem i… podróże do Krakowa, bo ja te miasto kocham! I ludzi i ulice i zamek i smoka i jeszcze wisłę i te stare budynki i te nowe i wszystko co tam jest. Gdy poznałam te miasto, ten wspaniały klimat i atmosferę… Warszawa przestała być dla mnie atrakcyjna. I bynajmniej nie dlatego, że kogoś tam zostawiłam, oj nie… bardzo bym chciała stworzyć coś co musieliśmy przerwać dla przyszłości… Jednak to właśnie w Krakowie chciałabym żyć.

Najważniejsza sprawa DNIA!

Moja mama zdała maturę!!! Gratuluję :* :* :*
wszyscy w Ciebie wierzyliśmy!

Różowy papier toaletowy.

Kiedyś miałam przyjaciółkę, która uważała, że kolor różowy tylko pod taką postacią jest wstanie tolerować… Ponieważ na nic więcej ta barwa nie zasługuje niż podcieranie sobie…

Dawne stare wspomnienie, gdzie wszystko widziałam przez pryzmat… a teraz uwaga! różowych okularów! a jak!

Mam 19lat. To dla jednych bardzo mało… tak mało, że powinnam najlepiej nic nie mówić nic nie myśleć, bo i tak samodzielnie nie zdołam…, a tak właściwie najlepiej bym potulnie szła do swoich zabawek… Dla innych tak dużo, że już zdołam założyć rodzinę, wychować (, a wcześniej urodzić rzecz jasna) potomstwo, studiować i pracować (oczywiście nie byle gdzie nie byle z kim)… Mimo wszystko mam swoje 19lat i… Pierwszy raz jakże dotkliwym dla mnie stało się zauważenie pewnego nieuniknionego, aczkolwiek jak najbardziej normalnego zjawiska!

Mowa Tu o PRZEMIJANIU! Tak właśnie tym! Tak wielkie słowo, dla tak wielkiego odkrycia…

Zasmucił mnie fakt odchodzenia ludzi, moich najbliższych… tak całkiem naturalnie. Jednego dnia są, wszystko jest dobrze, a jak znów się widzimy kazuje się…, że:

a) nie znam tak naprawdę tego człowieka…, już nie;

b) tak szczerze mówiąc nie interesuje mnie co u Niego (okrutna prawda);

c) nie czuję chęci odnowienia kontaktów…

To wszystko takie smutne! Nagle zauważyłam, że stoję na rozwidleniu dróg. Jedna jest ciemna, bez latarni, bez niczego…  wieje zgrozą, tajemniczością i tą adrenalinką.

Druga droga, jak najbardziej oświetlona, przyjazna, jednak widzę jej koniec… Jest bardzo wygodna i zdecydowanie przyjemnie się będzie po niej iść?

Jak myślicie, którą wybrałam? Wiecie, że na początku nawet nie dostrzegałam tej pierwszej drogi? Tak była ukryta…? Ona jest… ścieżką w przyszłość, te samodzielne, gdzie pozwala się odejść tym bliskim, którzy chcą iść… Jednak NAPEWNO i na tej drodze spotkam kogoś innego, kto będzie mi towarzyszyć, a ja jemu… jej. Gdybym zdecydowała się na życie w ciągłym luksusie znanego… i na siłę zatrzymywałabym moich przyjaciół, którym szczęścia nie dam, ani Oni mi… To szybko bym obumarła… Szybko trafiłabym do końca drogi… Końca swoich możliwości.

Tak właśnie straciłam mojego przyjaciela na zawsze, z którym mogłam spędzać okrągłą dobę i nie nudziłabym się z Nim. Przyjaciółkę, którą sparafrazowałam na samym początku i nie istniała bliższa mi osoba… I chłopaka, którego naprawdę kochałam, lecz teraz nie umiem o nim inaczej myśleć jak o… hipokrycie. Oczywiście jest wiele, wiele więcej takich osób, ale jak to się mówi… “czas leczy rany”…

Oczywiście nie jest tak, że każdy odszedł, albo ja wygoniłam… zdecydowanie NIE. Ponieważ to “przyjaciół poznaje się w biedzie”.

I tak na zakończenie pozwolę sobie zacytować jednego z moich ulubi0nych (ze szkolnej ławki) poetów Leopolda Staffa:

Najgłębszy smutek szczęścia, że wszystko przemija.

Wrzesień i podróż w czasie

Pierwszy dzień tego magicznego miesiąca, gdzie jarzębiny się czerwienią, wieczory stają się chłodniejsze, a dzieci chmarami idą do szkoły ze skrzywionymi twarzami przeklinając świat na czym stoi… Ja mam błogą świadomość jeszcze ponad 20dni wolnego, gdzie mnie czeka co najmniej jeden wyjazd… Jednak nie o przyszłości ten post, a o przeszłości i wspomnieniach, bo tak jeszcze jednocząc się z bólem nastolatków i ich nieszczęścia, ja postanowiłam zrobić podsumowanie ich wakacji…

Założyłam na początku lipca konto na portalu poświęconym branży modelingowej i całej otoczce. Umieściłam swoje zdjęcia i… Nie spodziewałam się tak pozytywnego odzewu! Dostałam dużo propozycji współpracy, a lista wciąż rośnie… Wszystko nieodpłatnie na zasadzie TFP (pozowanie za zdjęcie). Teraz materialiści się spytają: Co z tego masz?

- Naukę. Ciągle czuję mały dyskomfort przed obiektywem, choć on z każdą nową sesją maleje i maleje… Dzięki współpracy z fotografami uczę się pozować, tych pozycji dla mnie najlepszych najodpowiedniejszych, gdzie moje ciało wygląda jak najlepiej.

- Poznaję ludzi. Nowe znajomości zawsze są dla mnie fascynujące, a fotograficy i styliści, nie zapominając o wizażystach… To większości „człowieki”, dla których sztuka i piękno są najważniejsze…

- Podróże. Gdy na mnie jakiemuś fotografikowi mocno zależy łatwiej i ekonomiczniej jest ciągnąc mnie do siebie niż ze sprzętem i ekipą jechać do mnie…  i w ten oto sposób poznałam miłość wielu studentów: Wrocław. Piękne miasto, a Odra sprawia, że czułam się jak u Siebie w domu… Szare Katowice: Nie miałam okazji zwiedzać, ale ma piękny park i zabawne małpki w zoo. Miasto królów: Kraków i tu nie muszę nic dodawać… chcę być tam jak najczęściej! Odwiedziłam raz jeszcze Kalisz, najstarsze miasto polskie i dla mnie wyjątkowo ważne przez październik ubiegłego roku…  I nie można zapomnieć o paru miastach na Śląsku, które mało znane, lecz zielone i spokojne…

Kocham podróżować i jeśli mogłabym wiązać z tym przyszłość byłoby naprawdę cudnie i nieziemsko!  Poznawać nowe miejsca…  Włóczyć się po ulicach modląc się by trafić do miejsca zatrzymania w drodze powrotnej. Jeść niezdrowe jedzenie i zwiedzać zabytki. Gdyby to by były inne kraje doszłoby poznawanie nowych kultur i języków (chociażby proszę, dziękuję, przepraszam, mam na imię Ola). I wierzę, że te marzenie jest do spełnienia i mam nadzieję, że modeling mi to umożliwi… a jeśli nie tą drogą to inną… Trzeba być kreatywnym!

Widząc te wszystkie miasta i wiedząc, że poznam jeszcze inne, wiem, że bardzo kocham Szczecin. Moje miasto ma w sobie magię. Nie taką oficjalną jak Kraków, gdzie się czuje w powietrzu, oj nie… Szczecińska magia jest subtelna, ledwie wyczuwalna zmysłami… Jednak, gdy się ją odnajdzie trudno się od niej uwolnić.

_F7F6583

Troszkę się poopalałam

_F7F7297To mardzo męczące tak pozować…

_F7F7266
i brak wrażeń…

zdjęcia od Maćka L.

aleksandra_01_020

po spotkaniu z kosmitami…

alex_02tak coś się zmieniło w moim zachowaniu…

aleksandra_01_034zdecydowanie coś bliżej nieokreślonego…

aleksandra_01_037i tak zostałam naznaczona przez Mondo

henryka-5webtak mnie czesali…

henryka-12webtak ja siebie sama…

herykadipweba takie efekty. Arcadius Mauritz

usa16bo ja się bałam…

usa8bo chciałam coś ukraść…

usa10i uciekłam. Jarrod

DSC_5750aczasem zdarza mi się cukierkowo wyglądać…

DSC_6162vdelikatnie też…

DSC_5846bi różowo! Par

W Szczecinie też miałam sesje… Pomarzyło mi się być Amidalą…

ola_2009081904Wersja kolorowa od Małgosi J.

olamldyptykmmCzarno-biało od Adama K.

64294I zmysłowo też od Adama K.

Od paru fotografów czekam nadal na zdjęcia… różnie to bywa. Czasem na następny dzień, a innym razem za dwa miesiące…  Jednak jestem cierpliwa i umiem czekać, bo wiem ile takiego fotografika kosztuje pracy obrobić zdjęcia:)

Ciepło pozdrawiam… A teraz idę paku-paku, bo wieczorem do Krakowa!