Pierwszy dzień tego magicznego miesiąca, gdzie jarzębiny się czerwienią, wieczory stają się chłodniejsze, a dzieci chmarami idą do szkoły ze skrzywionymi twarzami przeklinając świat na czym stoi… Ja mam błogą świadomość jeszcze ponad 20dni wolnego, gdzie mnie czeka co najmniej jeden wyjazd… Jednak nie o przyszłości ten post, a o przeszłości i wspomnieniach, bo tak jeszcze jednocząc się z bólem nastolatków i ich nieszczęścia, ja postanowiłam zrobić podsumowanie ich wakacji…
Założyłam na początku lipca konto na portalu poświęconym branży modelingowej i całej otoczce. Umieściłam swoje zdjęcia i… Nie spodziewałam się tak pozytywnego odzewu! Dostałam dużo propozycji współpracy, a lista wciąż rośnie… Wszystko nieodpłatnie na zasadzie TFP (pozowanie za zdjęcie). Teraz materialiści się spytają: Co z tego masz?
- Naukę. Ciągle czuję mały dyskomfort przed obiektywem, choć on z każdą nową sesją maleje i maleje… Dzięki współpracy z fotografami uczę się pozować, tych pozycji dla mnie najlepszych najodpowiedniejszych, gdzie moje ciało wygląda jak najlepiej.
- Poznaję ludzi. Nowe znajomości zawsze są dla mnie fascynujące, a fotograficy i styliści, nie zapominając o wizażystach… To większości „człowieki”, dla których sztuka i piękno są najważniejsze…
- Podróże. Gdy na mnie jakiemuś fotografikowi mocno zależy łatwiej i ekonomiczniej jest ciągnąc mnie do siebie niż ze sprzętem i ekipą jechać do mnie… i w ten oto sposób poznałam miłość wielu studentów: Wrocław. Piękne miasto, a Odra sprawia, że czułam się jak u Siebie w domu… Szare Katowice: Nie miałam okazji zwiedzać, ale ma piękny park i zabawne małpki w zoo. Miasto królów: Kraków i tu nie muszę nic dodawać… chcę być tam jak najczęściej! Odwiedziłam raz jeszcze Kalisz, najstarsze miasto polskie i dla mnie wyjątkowo ważne przez październik ubiegłego roku… I nie można zapomnieć o paru miastach na Śląsku, które mało znane, lecz zielone i spokojne…
Kocham podróżować i jeśli mogłabym wiązać z tym przyszłość byłoby naprawdę cudnie i nieziemsko! Poznawać nowe miejsca… Włóczyć się po ulicach modląc się by trafić do miejsca zatrzymania w drodze powrotnej. Jeść niezdrowe jedzenie i zwiedzać zabytki. Gdyby to by były inne kraje doszłoby poznawanie nowych kultur i języków (chociażby proszę, dziękuję, przepraszam, mam na imię Ola). I wierzę, że te marzenie jest do spełnienia i mam nadzieję, że modeling mi to umożliwi… a jeśli nie tą drogą to inną… Trzeba być kreatywnym!
Widząc te wszystkie miasta i wiedząc, że poznam jeszcze inne, wiem, że bardzo kocham Szczecin. Moje miasto ma w sobie magię. Nie taką oficjalną jak Kraków, gdzie się czuje w powietrzu, oj nie… Szczecińska magia jest subtelna, ledwie wyczuwalna zmysłami… Jednak, gdy się ją odnajdzie trudno się od niej uwolnić.

Troszkę się poopalałam
To mardzo męczące tak pozować…

i brak wrażeń…
zdjęcia od Maćka L.

po spotkaniu z kosmitami…
tak coś się zmieniło w moim zachowaniu…
zdecydowanie coś bliżej nieokreślonego…
i tak zostałam naznaczona przez Mondo
tak mnie czesali…
tak ja siebie sama…
a takie efekty. Arcadius Mauritz
bo ja się bałam…
bo chciałam coś ukraść…
i uciekłam. Jarrod
czasem zdarza mi się cukierkowo wyglądać…
delikatnie też…
i różowo! Par
W Szczecinie też miałam sesje… Pomarzyło mi się być Amidalą…
Wersja kolorowa od Małgosi J.
Czarno-biało od Adama K.
I zmysłowo też od Adama K.
Od paru fotografów czekam nadal na zdjęcia… różnie to bywa. Czasem na następny dzień, a innym razem za dwa miesiące… Jednak jestem cierpliwa i umiem czekać, bo wiem ile takiego fotografika kosztuje pracy obrobić zdjęcia:)
Ciepło pozdrawiam… A teraz idę paku-paku, bo wieczorem do Krakowa!