… zabija kontakty międzyludzkie i zmienia maturzystów. Liczyłam na większą ilość czasu i owszem jest, jednak stres i niepewność powodują ciągle trwające zniechęcenie i senność. Moim znajomi- maturzyści, to chodzące, drżące bestie… Ja sama do nich należę, więc wiem. Każde spotkanie, mimo najszczerszych chęci kończy się biadoleniem i dyskusjami o procentach (niestety nie wyskokowych napoi) i punktach i jakie pytania i jakie odpowiedzi i jaka reakcja i co może być i co będzie i czego nie będzie… Tylko zaszyć sie w kąciku. komórce i nigdzie nie wychodzić. Może świeczka i książka do towarzystwa. Komórka pływająca w Odrze.
“Chyba będę Cię nosić na złotych rękach”
Powiedziałam tak dzisiaj do przyjaciółki, co mnie z kłopotu i zniechęcenia uratowała… To był skrót myślowy, bo chodziło, że “na rękach będę Cię nosić i złotem obsypię”. Nie przeszkadzała jej ta pomyłka. Przynajmniej było śmieszniej, a teks warty zapamiętania. Należy się paru ludziom… Którzy wspierają i są i pomagają.
Za niedługo wyjeżdżam. Ulga? Mała. Piętrzą się problemy, te finansowe i praktyczne głównie. Ja wiem, że dam radę, wierzę, że potrafię, tyko dlaczego jedni mają lepiej od drugich? To doprowadza mnie do smutku… bo już miało być miło i rozsypało się. Optymistycznie myślę, że będę się dziennie żywić jabłkiem! no
Nnyv powiedział
maj 17, 2009 @ 3:35 pm
Jabłko przyjazne i ząbki czyści, ale jako posiłek na cały dzień moim zdaniem cokolwiek niestosowne
Myślę, że plasterkiem marchewki możesz zagryźć
Dziewczyno, się nie stresuj. Nie taka matura straszna, jak ją opisują. Przeszłam, przecierpiałam, studiuję i nawet żyję
Złote ręce to właściwa i pomysłowa metafora
Czymaj się tam, na słoneczko wyjdź, na kwitnące kasztany popatrz albo na bez. Będzie dobrze!
ogis powiedział
maj 17, 2009 @ 7:55 pm
Ty jestes normlana inaczej. Kto dopuszcza do spotkania się 2 maturzystów / maturzystek w okresie matur. Chyba że na sali.
Poinnaś jak Koniu dbać o życie towarzyskie.
I spotykać się z kimś kto mature olał lata tamu. Np ja