… zabija kontakty międzyludzkie i zmienia maturzystów. Liczyłam na większą ilość czasu i owszem jest, jednak stres i niepewność powodują ciągle trwające zniechęcenie i senność. Moim znajomi- maturzyści, to chodzące, drżące bestie… Ja sama do nich należę, więc wiem. Każde spotkanie, mimo najszczerszych chęci kończy się biadoleniem i dyskusjami o procentach (niestety nie wyskokowych napoi) i punktach i jakie pytania i jakie odpowiedzi i jaka reakcja i co może być i co będzie i czego nie będzie… Tylko zaszyć sie w kąciku. komórce i nigdzie nie wychodzić. Może świeczka i książka do towarzystwa. Komórka pływająca w Odrze.
“Chyba będę Cię nosić na złotych rękach”
Powiedziałam tak dzisiaj do przyjaciółki, co mnie z kłopotu i zniechęcenia uratowała… To był skrót myślowy, bo chodziło, że “na rękach będę Cię nosić i złotem obsypię”. Nie przeszkadzała jej ta pomyłka. Przynajmniej było śmieszniej, a teks warty zapamiętania. Należy się paru ludziom… Którzy wspierają i są i pomagają.
Za niedługo wyjeżdżam. Ulga? Mała. Piętrzą się problemy, te finansowe i praktyczne głównie. Ja wiem, że dam radę, wierzę, że potrafię, tyko dlaczego jedni mają lepiej od drugich? To doprowadza mnie do smutku… bo już miało być miło i rozsypało się. Optymistycznie myślę, że będę się dziennie żywić jabłkiem! no