Wstaję o 13:00. Kładę się spać po pierwszej…
Trochę się uczę, trochę siedzę na gg i dużo myślę.
Pogoda się zepsuła, niestety… Marzy mi się nauka w świetle słońca i przy szumie drzew- To wszystko! Czyżby…?
Dostaję takiego lenia śmierdzącego jak tylko wyjrzę przez okno… Prawda, że promieni nie lubię, bo zaraz czerwienieję i boli i niedobrze, lecz… bez światło jest mi źle.
Tą mniejszą połowę egzaminów państwowych mam za sobą (jak to poważnie brzmi!). I szczerze trudno mi się uczyć… czuję takie negatywne emocje, że najchętniej już teraz bym uciekła… daleko, jak najdalej.
Mam pewne plany, a czym bliżej ich spełnienia tym bardziej są niewyraźne. “pożyjemy- zobaczymy” ot, co.