Nocka cz.2

“Co dobre szybko się kończy”. Nie dokońca ten tekst jest trafny, aczkolwiek bardzo ociągałam się z powrotem do domu.

W nocy po wpisie, graliśmy w wiochmena (dobrze to napisałam?) i było przecudnie!

Gadanie o niczym w Dżezusowej kuchni i… małe plotkowanie, w dodatku z mojej inicjatywy!

Cieszę się, że tam byłam. Odstresowałam się i rozluźniłam. Dopiero teraz wiem jak to było mi potrzebne!

Podziękowania:

Dla Dżezusa- bo w końcu to u Niego spaliśmy i to On bronił mojej prywatności udostępniając mi (tylko mi!) sypialnie (, która na całą ścianę miała lutra, a ja ich się boję…, że coś wyskoczy i mnie porwie i zje). I te boskie naleśniki…. mmm

Dla Ogiego- To z Jego inicjatywy tam byłam. Zabawiał mnie ciekawymi i mniejciekawymi rozmowami, ale zdecydowanie potrzebnymi.  http://ogis.blox.pl/html

Dla Zarosia- Jego ciasto, jajecznica… I nic dodać nic ując! Mmmmmmmmm

Uwielbiam być w kuchni i widzieć jak mężczyzna gotuje…, a jak dla mnie to jestem w niebo wzięta! Dzięki Niemu były gry i PS3 (dziś chyba bez błędu?).

http://zaros.blox.pl/html

Dla Rejkosa- Za to, że był, że rzucał śmiesznymi tekstami jak z rękawa i… na pytanie Ogiego “kto ze mną śpi w pokoju” odparł, że On, bo przy Nim jestem najbezpieczniejsza. i TU należą się pozdrowienia dla Anety. (Oczywiście spałam sama, a podobno Dżyzus objął wartę koło moich drzwi… ile w tym prawdy; nie wiem. Ja spałam- SAMA!).

Dla Rafała- ponieważ mnie unikał i starał się być mimo wszystko miłym…

Myślę, że to na tyle, na dzisiaj…