Nasze Polskie Morze

Będę nad nim do końca wakacji tzw do końca sierpnia z zahaczeniem o wrzesień. Troche mi smutno, że ominą mnie całe, najdłuższe wakacje, ale myśl “każdy dzień pracy zbliża mnie do wyjazdu” sprawia, że od razu mi lepiej i weselej.

Ja, Ameelka i Izzi. We trzy śpimy w tym samym pokoju. Jest rozmaicie! Raz się klucimy, śmiejemy, fochamy, milczymy, płaczemy…, ale zawsze razem. Wspieramy się i mam wrażenie, że gdyby nie One pewnie dawno bym porzuciła pracę i wróciła do zielonego Szczecina.

Morze jest cudowne! Z każdym dniem inne, Robię zdjęcia, niezbyt dużo, bop komóra niby nie najlepsza i wolna, ale zawsze uwiecznione chwile… i to sie liczy.

Różowy sklepik i to wcale nie sexshop, a sklep spożywczy. Praca utrudniona, gdyż bez czytnika, a artykuły na kody… parę znam 858 bułka, 1007 woda1,5l, 5025 husteczki chigieniczne, 5005 ibuprom i wiele wiele innych. Ps 666 to cukierki czekoladowe xD

Tęsnię za ludźmi, moimi przyjaciółmi i znajomymi. Zniknęłam tak z nienacka prawie z nikim sie nie żegnając. Nie dlatego, że nie lubię ich, czy cosik… poprostu boli ta świadomość “nie będziemy sie widzieć przez ponad 3 miesiące” i wtedy tylko chce sie płakać. Pracuję 7dni w tygodniu, więc nawet nie mam wolnych, nie ma opcji odpoczynku i wyjazdu do Szczecina… Jestem skazana na bliskich, by to Oni przyjechali do mnie, ale przecież tego nie moge od nikogo wymagać. Każdy ma swoje życie.

Ustne mam za sobą, ale to pisemnych się obawiam najmocniej. Boję się, że nie zdam ang. To jest bardzo możliwe… musze mieć 5pkt w pisaniu własnego tekstu,  a to  jest mało prawdopodobne i boooooli. Poprawka w sierpniu. Juz sie szykuję. Ksiązki są w moim kącie, bialym pokoiku… i narazie leża,  a ja cięzko pracuję i się przyzwyczajam do 8godzin dziennie stania na nogach. Pod górke, ale nie na hamulcu:)

Pozdrawiam z nad słonecznego morza!

Judyś… napisz smsem swój adres, bo gdzieś Twój nr mi przepadł:/ a mam Ci tyyyyyyle do opowiedzenia! :*

MATURA…

… zabija kontakty międzyludzkie i zmienia maturzystów.  Liczyłam na większą ilość czasu i owszem jest, jednak stres i niepewność powodują ciągle trwające zniechęcenie i senność. Moim znajomi- maturzyści, to chodzące, drżące bestie… Ja sama do nich należę, więc wiem. Każde spotkanie, mimo najszczerszych chęci kończy się biadoleniem i dyskusjami o procentach (niestety nie wyskokowych napoi) i punktach i jakie pytania i jakie odpowiedzi i jaka reakcja i co może być i co będzie i czego nie będzie… Tylko zaszyć sie w kąciku. komórce i nigdzie nie wychodzić. Może świeczka i książka do towarzystwa. Komórka pływająca w Odrze.

“Chyba będę Cię nosić na złotych rękach”

Powiedziałam tak dzisiaj do przyjaciółki, co mnie z kłopotu i zniechęcenia uratowała… To był skrót myślowy, bo chodziło, że “na rękach będę Cię nosić i złotem obsypię”. Nie przeszkadzała jej ta pomyłka. Przynajmniej było śmieszniej, a teks warty zapamiętania. Należy się paru ludziom… Którzy wspierają i są i pomagają.

Za niedługo wyjeżdżam. Ulga? Mała. Piętrzą się problemy, te finansowe i praktyczne głównie. Ja wiem, że dam radę, wierzę, że potrafię, tyko dlaczego jedni mają lepiej od drugich? To doprowadza mnie do smutku… bo już miało być miło i rozsypało się. Optymistycznie myślę, że będę się dziennie żywić jabłkiem! no

Niecodzienna codzienność

Wstaję o 13:00. Kładę się spać po pierwszej…

Trochę się uczę, trochę siedzę na gg i dużo myślę.

Pogoda się zepsuła, niestety… Marzy mi się nauka w świetle słońca i przy szumie drzew- To wszystko! Czyżby…?

Dostaję takiego lenia śmierdzącego jak tylko wyjrzę przez okno… Prawda, że promieni nie lubię, bo zaraz czerwienieję i boli i niedobrze, lecz… bez światło jest mi źle.

Tą mniejszą połowę egzaminów państwowych mam za sobą (jak to poważnie brzmi!). I szczerze trudno mi się uczyć… czuję takie negatywne emocje, że najchętniej już teraz bym uciekła… daleko, jak najdalej.

Mam pewne plany, a czym bliżej ich spełnienia tym bardziej są niewyraźne. “pożyjemy- zobaczymy” ot, co.

ZDAM!

I nie ma  inne opcji!

To propo motywacji.

Był mój Luby… Był… i pojechał. Smutno nam było choć się staraliśmy ile tylko zdołaliśmy… Trudno…, bo w końcu On nie spał prawie trzy doby (a jak mu się zdarzyło przez przypadek, to zdecydowanie za mało jak na potrzeby organizmu). Ja z kolei byłam tylko wstanie myśleć, że “jutro matura, a pojutrze ANGIELSKI”. Tak troszkę na siłę, ale… gdyby nie Jego obecność, ta namacalna i kochana, to… o zgrozo! Lepiej nie pisać. Rozstaliśmy się w smutku, ale też ulgą… Ja na celu miałam naukę, a On sen… Ciężko nam. To tylko 4, niecałe godziny!

* Mała kłótnia z mamą*

W kościele… Dawno nie byłam i niezbyt dobrze mi z tym. Ciężko jest się tak samemu z siebie zmobilizować, by gdzieś iść, a ma się TYLE rzeczy do zrobienia! Dałam radę. I była modlitwa za maturzystów i był mój płacz (i Olgi też) i… ZDAM! No teraz nie ma innej opcji. Uczyłam się, zarywałam noce i było mi ciężko. Wiecie co? Zdam PIERWSZY RAZ maturę z ANGIELSKIEGO! (jak do tej pory te próbne zawsze oblewałam, ale ta zła passa musi się skończyć!).

Teraz dom i walka: Wziąć te książki, czy nie?

Nocka cz.2

“Co dobre szybko się kończy”. Nie dokońca ten tekst jest trafny, aczkolwiek bardzo ociągałam się z powrotem do domu.

W nocy po wpisie, graliśmy w wiochmena (dobrze to napisałam?) i było przecudnie!

Gadanie o niczym w Dżezusowej kuchni i… małe plotkowanie, w dodatku z mojej inicjatywy!

Cieszę się, że tam byłam. Odstresowałam się i rozluźniłam. Dopiero teraz wiem jak to było mi potrzebne!

Podziękowania:

Dla Dżezusa- bo w końcu to u Niego spaliśmy i to On bronił mojej prywatności udostępniając mi (tylko mi!) sypialnie (, która na całą ścianę miała lutra, a ja ich się boję…, że coś wyskoczy i mnie porwie i zje). I te boskie naleśniki…. mmm

Dla Ogiego- To z Jego inicjatywy tam byłam. Zabawiał mnie ciekawymi i mniejciekawymi rozmowami, ale zdecydowanie potrzebnymi.  http://ogis.blox.pl/html

Dla Zarosia- Jego ciasto, jajecznica… I nic dodać nic ując! Mmmmmmmmm

Uwielbiam być w kuchni i widzieć jak mężczyzna gotuje…, a jak dla mnie to jestem w niebo wzięta! Dzięki Niemu były gry i PS3 (dziś chyba bez błędu?).

http://zaros.blox.pl/html

Dla Rejkosa- Za to, że był, że rzucał śmiesznymi tekstami jak z rękawa i… na pytanie Ogiego “kto ze mną śpi w pokoju” odparł, że On, bo przy Nim jestem najbezpieczniejsza. i TU należą się pozdrowienia dla Anety. (Oczywiście spałam sama, a podobno Dżyzus objął wartę koło moich drzwi… ile w tym prawdy; nie wiem. Ja spałam- SAMA!).

Dla Rafała- ponieważ mnie unikał i starał się być mimo wszystko miłym…

Myślę, że to na tyle, na dzisiaj…

Nocka u Dżizajsa

Ja jedna, sama i 5ciu facetów, co to są szowinistami i są praktycznie za nierównouprawnieniem… Cód, miód i orzeszki.

O dzwino nie narzekam. Gdy się nie używa wdzięków kobiecych to nawet pożartować można!

jak do tej pory:

- gra w monopoly, gdzie jest Gdynia *najtańsza pozycja!* i lotnisko Warszawskie… Już lepiej…

- gra na play station 3… wygrałam raz i przegrałam też raz. Wniosek? Nie ma takowego…

jak do tej pory bawię się przecudnie! Dane mi jest zapomnieć co będzie za 3 dni i powygłupiać się bez krytyki… Bo jak traktować poważnie zapalonych Otaku? Sama jestem sympatyczką i… bardzo dobrze mi z tym!

 

No dobrze, więc dlaczego jest tyle wielokropek?

Noc młoda i wiele jeszcze może się zdarzyć.